Trochę mnie tu nie było, ale wracam do Was z konkretną inspiracją. I muszę Wam powiedzieć, że czasem warto wyjrzeć poza swoje podwórko i zainspirować się kimś spoza branży. Dziś będzie mowa o nie byle jakim procesie rekrutacyjnym, o którym miałam Wam napisać już jakiś czas temu. Tamten się zakończył, a teraz jest nowy, więc spieszę z tekstem zanim mnie ktoś ubiegnie 😉

Pani Swojego Czasu rekrutuje

Olę Budzyńską, która stoi za marką Pani Swojego Czasu część z Was zapewne zna, jeśli nie – koniecznie zajrzyjcie na jej profil. Ola to taka kobieta petarda – bardzo konkretna, niesamowicie biznesowa, taka marka sama w sobie. W ramach swojego brandu Pani Swojego Czasu co jakiś czas ogłasza w mediach społecznościowych rekrutację nowych osób. I zawsze, od kiedy ją obserwuję, był to bardzo zorganizowany i konkretny proces. Co warte zauważenia, ogłoszeń Pani Swojego Czasu nie zobaczycie w jobboardach, a tylko w mediach społecznościowych oraz na stronie www. I tu od razu nasuwa mi się pytanie: dlaczego marki nie wykorzystują swoich kanałów do rekrutacji, a w pierwszej kolejności sięgają do serwisów z ogłoszeniami? Odpowiedź jest oczywiście prosta: bo nie mają zbudowanej zaangażowanej społeczności, a PSC (Pani Swojego Czasu) ją ma. Dlatego myślę, że nawet przy okazji tego tekstu warto zrobić rachunek sumienia i sprawdzić, czy nasza społeczność jest zaangażowana i czy w ogóle dbamy o to, aby wśród swoich obserwatorów mieć potencjalnych odbiorców naszych ofert pracy. Jeśli nie prowadzimy kanałów stricte związanych z pracą u nas, warto wykorzystać do tego celu główny kanał (właśnie jak PSC). Jeśli ktoś ceni naszą markę, na pewno rozważy pracę u nas, a znajdą się i tacy, dla których oferta ogłoszona w social mediach będzie spełnieniem ich oczekiwań. Mam nadzieję, że po tym wstępie zajrzycie do PSC (tu znajdziecie oferty pracy), a ja chcę Wam jedynie powiedzieć, czym warto zainspirować się od PSC.

Konkrety!

To, co zwróciło moją uwagę w rekrutacji PSC to ogrom informacji, które są przekazywane kandydatom na tacy już na etapie ogłoszenia o pracę. Niespotykane, bo zazwyczaj serwujemy osobom aplikującym treść ogłoszenia (w tradycyjnej formie: wymagania, zakres obowiązków, oferta) oraz informacje zawarte w zakładce kariery. U Pani Swojego Czasu mamy (można rzec) fajerwerki:

  • Informację o tym, kto zarządza miejscem pracy
  • Konkretną lokalizację
  • Zakres oferowanych usług, czyli informację o tym, co konkretnie będzie się w nim działo
  • Zdjęcia z przyszłego miejsca pracy
  • Powody, dla których rekrutacja jest prowadzona
  • Bardzo szczegółowy zakres zadań
  • Korzyści wynikające z pracy (wraz z propozycją wynagrodzenia)
  • Wymagania z wyboldowanymi kluczowymi informacjami
  • Harmonogram rekrutacji.

Kandydaci nie przesyłają swoich aplikacji, wypełniają ankietę, która jest oceniana. I myślę, że jest to świetne rozwiązanie. Zapewne nie dla każdej firmy, ale uważam to za interesującą alternatywę dla tradycyjnych dokumentów aplikacyjnych. Mi samej zdarzało się, że spotykałam się z kandydatem czy kandydatką bez zobaczenia CV i wiem, że kompletnie nie wpłynęło to na jakość procesu.

Nie spełniasz wymagań? Nie aplikuj!

Tak, jak pisałam wcześniej, PSC to chodzący konkret. Nie boi się więc napisać, że poszukuje pracownika z doświadczeniem. A my HR-owcy często ubieramy to w okrągłe słówka. Nie ma potrzeby, to konkretne informacje spowodują, że kandydaci nie będą tracili swojego i naszego czasu. Jeśli zakomunikujemy jasno, kogo poszukujemy, nie będziemy musieli przekopywać się przez dziesiątki nietrafionych CV.

Korzyści

Ola, zamiast wrzucić typowy punkt z ofertą, opisała korzyści pracy w firmie wraz z propozycją wynagrodzenia. Mnie, jako chodzącej reklamy transparentności płac, nie trzeba przekonywać, że ujawnianie wynagrodzeń się opłaca. Podoba mi się pokazanie korzyści, bo w zasadzie są to klasyczne punkty z sekcji OFERTA, ale napisane konkretnym językiem korzyści. Jeśli zastanawiasz się, w jaki sposób opisać np. punkt ROZWÓJ, napisz, co konkretnie kryje się pod tym pojęciem w firmie, dla której rekrutujesz.

Harmonogram

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dla każdego procesu rekrutacji da się stworzyć harmonogram, jednak uważam, że jest to olbrzymia wartość dla kandydatów. I dla nas, jako osób rekrutujących, również. Dlatego, jeśli tylko masz taką możliwość, stwórz ramy czasowe swojego projektu rekrutacyjnego, nawet na próbę dla jednego stanowiska.

Dla mnie samej projekt rekrutacyjny Pani Swojego Czasu był na tyle interesujący, że nie tylko napisałam o nim na blogu, ale też zamierzam zaadoptować pewne rozwiązania do swojej pracy. Mam nadzieję, że Ty również znajdziesz tu coś dla siebie 🙂

Udostępnij:
Ula Zając-Pałdyna
Autor wpisu: Ula Zając-Pałdyna
Założycielka HR na obcasach, właścicielka agencji doradztwa personalnego, prawniczka pisząca doktorat z zarządzania.