Zawsze, kiedy rozpoczynam jakikolwiek projekt z moimi klientami, sprawdzam w sieci, jak odbierana jest marka danego pracodawcy, jaką opinię ma firma wśród klientów. Wiem bowiem, że sporo mogę się dowiedzieć o firmie od byłych pracowników, kandydatów, którzy uczestniczyli w procesach rekrutacji, a nawet obecnej kadry, która wypowiada się w sieci. Podobnie było ostatnio, kiedy nawiązywałam współpracę z jednym ze swoich partnerów. W trakcie naszego spotkania poruszyłam temat opinii, które przeczytałam na, większości dobrze znanym, portalu Gowork.pl. Mój klient, pomimo kilkuset bardzo negatywnych opinii, wciąż obstawał przy tym, że za złą renomą firmy jako pracodawcy stoją sfrustrowani byli pracownicy i nie warto wchodzić z nimi w polemikę. Do dziś (jeszcze) nie udało mi się go przekonać, że warto zainteresować się tematem opinii o firmie w sieci oraz odpowiednio nim zarządzić. Mam jednak nadzieję, że to tylko kwestia czasu 🙂

Temat, który wywołał burzę

Wiem, że temat opinii o firmie jako pracodawcy bardzo Was zainteresował. Kiedy opowiedziałam o nim na moim story na Instagramie i FB (zapraszam do słuchania), moja skrzynka zrobiła się czerwona od ilości wiadomości. Większość Waszych wiadomości dotyczyła nie tyle tematu opinii stricte, tego czy warto, czy nie warto nimi zarządzać, ale przede wszystkim samego serwisu Gowork.pl. Pisaliście i mówiliście mi w prywatnych rozmowach o tym, że Gowork.pl de facto żeruje na negatywnych opiniach, sam je wystawia, eskaluje. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy albo chce zachęcić pracodawcę do wykupienia oficjalnego profilu firmy z możliwością usuwania komentarzy, albo wtedy, gdy chce wymusić jego przedłużenie. Pisaliście o komentarzach, które o takiej samej treści pojawiają się u różnych pracodawców. Pisaliście również o komentarzach od byłych pracowników, które pojawiają się u podmiotów, które w danym momencie nie zatrudniały jeszcze osób. Mówiliście także o tym, że sytuacja zmienia się w momencie wykupienia profilu pracodawcy – negatywne komentarze przestają się pojawiać, a dodatkowo te, które zostaną wystawione można samodzielnie usuwać. Poczytałam trochę opinii w sieci na temat samego serwisu, sprawdziłam, jak pisze się o znanych mi pracodawcach na portalu Gowork.pl i finalnie umówiłam się na rozmowę z dyrektorem zarządzającym serwisu – Michałem Szymańskim, aby wyjaśnić sytuacje, które mi przytaczaliście.

Stanowisko serwisu Gowork.pl

Muszę przyznać, że moja propozycja rozmowy została pozytywnie przyjęta i już drugiego dnia od zaczepienia Pana Michała na LinkedInie, byłam w siedzibie serwisu. Po zapoznaniu się z opiniami o Goworku wiedziałam już także, że nie tylko Wy macie podobne zastrzeżenia do serwisu, bo wiele komentarzy zawierało bardzo podobne zarzuty. Dyrektor zarządzający to potwierdził i nie był zdziwiony moimi „rewelacjami”. Okazało się też, że nie tylko ja wpadłam na genialny pomysł umówienia się na spotkanie z Goworkiem, aby porozmawiać o sposobie działania serwisu, bo wcześniej zrobili to także poszczególni pracodawcy. Czego zatem dowiedziałam się podczas spotkania?

  • Każdy pracodawca ma możliwość odpłatnego wykupienia oficjalnego profilu firmy, w ramach którego, poza możliwością dodania mediów (zdjęć, filmów), opisu firmy itp., pracodawca otrzymuje możliwość samodzielnego usunięcia części tekstu albo całego komentarza, jeśli narusza on regulamin serwisu Gowork.pl. Sprawdziłam regulamin i zapis ten brzmi następująco:

Niedopuszczalne jest umieszczanie w Serwisie, przekazywanie za jego pośrednictwem w tym także w ramach Forum oraz Bloga, treści i materiałów tekstowych, graficznych, dźwiękowych sprzecznych z obowiązującym prawem i zasadami współżycia społecznego, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc, nakłaniających do popełnienia przestępstwa, jak również treści wulgarnych, ordynarnych, uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe, naruszających dobra osobiste, a także nieuprawnione korzystanie z cudzego wizerunku, naruszające dobre obyczaje i zasady netykiety oraz wszelkich działań, które narażałby na odpowiedzialność prawną Serwis lub mogłyby wyrządzić mu szkodę.

Oczywiście zapytałam o możliwość usuwania komentarzy, gdy są dla nas, jako pracodawcy niewygodne i uzyskałam odpowiedź, że nie ma takiej możliwości. Zgodnie ze stanowiskiem Gowork, administrator serwisu przywraca komentarze, które nie są niezgodne z regulaminem, a jedynie są dla nas negatywne.

  • Jeśli chodzi o zarzut celowego zamieszczania negatywnych opinii, aby pracodawcy korzystali z usług serwisu, dyrektor zarządzający stanowczo zaprzeczył, aby takie sytuacje miały miejsce i powiedział mi, że komentarze, jakie pojawiają się z ramienia Gowork.pl są podpisane przez administratora oraz mają na celu zachęcenie użytkowników do komentowania. Np.: Jak wygląda atmosfera w firmie X?
  • Jeśli chodzi o zwielokrotnione komentarze o tej samej treści oraz takie, które pochodzą od rzekomych byłych pracowników, którzy nigdy nimi nie byli, przedstawiciel serwisu radzi, aby każdy, kto widzi nieprawidłowość zgłaszał ją do administratora serwisu. Jego zdaniem Gowork nie jest autorem tego typu opinii.

Podczas rozmowy dowiedziałam się, że celem serwisu jest jak największa ilość komentarzy, dzięki którym kandydaci, pracownicy i byli pracownicy mają możliwość opowiedzenia o nieprawidłowościach w firmach. Gowork twierdzi, że poprzez demaskowanie niewłaściwych praktyk pracodawcy są zmuszeni do zmiany swojego postępowania.

Moje stanowisko 

I wiecie co? Po spotkaniu z Goworkiem zapytałam się sama siebie: czego się spodziewałaś? Nawet, jeśli w serwisie występują nieprawidłowości (a ja sama nie jestem w stanie niestety tego zweryfikować) to przecież nikt mi tego nie potwierdzi. I abstrahując od tego, gdzie leży prawda, muszę przyznać, że mi osobiście nie podoba się zasada działania Goworka. Nie podoba mi się to, że każdy anonimowo może wystawić opinię. Bo przecież komentarz może napisać niezadowolona z naszego sukcesu konkurencja albo były pracownik, który poczuł się dotknięty wypowiedzeniem nawet, jeśli było ono zasadne. Nie uważam też, że firmy powinny mieć komentarze liczone w setkach. Wchodząc po opinię kandydat szuka konkretnych informacji i nie będzie czytał 300 komentarzy, bo nie jest mu to do niczego potrzebne. Poziom samych opinii także pozostawia wiele do życzenia.. Wiem, że to jest biznes, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale gdzieś tam, być może utopijnie, wierzę, że powstanie miejsce, w którym będzie można zostawić rzetelną opinię, a nie korzystając z pozornej bezkarności pod postacią anonimowości wylewać pomyje (dosłownie) w kierunku pracodawców. Mówiąc wprost, marzy mi się taki nasz rodzimy Glassdoor, w którym dowiemy się o wadach i zaletach pracy w danej firmie. Nie będziemy czytać personalnych wycieczek, a dowiemy się jak od kuchni wyglada rekrutacja oraz praca u interesującego nas pracodawcy.

Jak podejść do opinii o firmie jako pracodawcy?

Niezależnie od tego, w jakiej firmie pracujesz, ile ma ona opinii w sieci, musisz wiedzieć, że prędzej czy później brak zaangażowania w pracę nad opiniami w sieci odbije Ci się czkawką. Z danych raportu „Candidate Experience w Polsce” wynika, że połowa kandydatów przed zaaplikowaniem do pracodawcy oraz przed podjęciem pracy w danej firmie bierze pod uwagę opinie w internecie. Zrobiłam szybką ankietę w swoich mediach społecznościowych i wyniki były podobne – około połowa osób wypowiadających się w ankiecie bierze pod uwagę opinie o pracodawcy w sieci.

5. edycja raportu “Candidate Experience w Polsce”, eRecruiter, Great Digital

Jak zatem podejść do opinii o firmie w internecie?

Po pierwsze – nie myśl, że opinie w sieci nie są dla Ciebie ważne i nie mają konsekwencji. Połowa Twoich kandydatów zagląda do serwisu takiego, jak Gowork albo szuka informacji na forach internetowych. Połowa Twoich kandydatów może więc przejść Ci koło nosa, tylko dlatego, że uznajesz, że wypowiadają się jedynie sfrustrowani byli pracownicy. Warto więc wiedzieć, co pisze się o naszej firmie i śledzić nastroje.

Po drugie – warto zarządzać komentarzami i na nie odpowiadać. Nie chodzi wcale o to, aby wchodzić w polemikę z każdym, kto wypowiada się w negatywnym kontekście, warto jednak pokazać komentującym, że jesteś obecny/-a, interesujesz się opiniami i Cię one obchodzą. Nie musisz w tym celu kupować złotego pakietu, wystarczy, że będziesz się przedstawiał/-a jako reprezentant firmy.

Po trzecie – wiesz, że komentarze są niezgodne z prawdą? Zaproś komentujących do kontaktu bezpośredniego, pokaż, że nie zgadzasz się na to, aby firma, w której pracujesz była przedstawiana w złym świetle.

Po czwarte – to powinien być chyba punkt 1. Nie pozwól na to, aby w imieniu firmy wypowiadały się różne osoby. Zauważam u wielu firm tendencję do tego, aby „w obronie” pracodawcy stawali jej pracownicy – szefowie, menedżerowie, HR. Oczywiście przynosi to odwrotny efekt, bo pojawia się jeszcze więcej negatywnych komentarzy. Uważam, że jedna osoba, jeden dział powinien być odpowiedzialny za opinie o pracodawcy w sieci. Ja osobiście przekazałabym tę odpowiedzialność działowi HR, ale to oczywiście zależy od tego, czy jest on do tego przygotowany.

Po piąte – traktuj komentarze jako źródło informacji o firmie. Możesz się bowiem dowiedzieć co dobrze, a co źle funkcjonuje. Może proces rekrutacji jest źle zaprojektowany? A może pracownicy któregoś z działów nie dostają bieżącego feedbacku? 

Po szóste – zgłaszaj niezgodne z prawem komentarze, proś o usunięcie tych, co do których masz wątpliwości. Wymagaj od serwisu Gowork reakcji, nawet jeśli nie masz wykupionego profilu pracodawcy.

Ponownie się rozpisałam i ponownie mam wrażenie, że nie wyczerpałam tematu. Dlatego mam propozycję! Pora ponownie spotkać się podczas webinaru i na żywo przegadać temat opinii o pracodawcach w sieci 🙂 Jesteś za? Daj znać w komentarzu!

Udostępnij:
Ula Zając-Pałdyna
Autor wpisu: Ula Zając-Pałdyna
Założycielka HR na obcasach, właścicielka agencji doradztwa personalnego, prawniczka pisząca doktorat z zarządzania.