Któż z nas nie lubi sobie czasem ponarzekać? Moim zdaniem jesteśmy narodem totalnych „narzekaczy”. Potrafimy z małej rzeczy zrobić powód do dyskusji – bo za zimno, a innym razem za gorąco. Zbyt głośno albo za cicho. Zawsze znajdzie się powód do choćby krótkiej wypowiedzi jak to jest źle, a gdzie indziej jest z całą pewnością lepiej.

Tej cechy w Polakach bardzo nie lubię i zdecydowanie bliżej mi do Włochów czy Hiszpanów, którzy podchodzą do życia z większym uśmiechem i otwartością. Kiedyś podczas rozmowy kwalifikacyjnej spotkałam kandydatkę, która wróciła do Polski po dłuższym pobycie właśnie w Hiszpanii. Największy dysonans, który odczuwała po powrocie to brak uśmiechu i narzekanie naszych rodaków – nawet w komunikacji miejskiej pasażerowie unikali jej wzroku, gdy próbowała się uśmiechnąć bądź zagaić rozmowę. Myślę sobie, że moglibyśmy nad tym popracować, bo przecież jesteśmy otwartym narodem, gdy komuś zaufamy i bliżej go poznamy, gorzej wychodzi nam pierwszy kontakt. Ale wróćmy do naszego narzekania – o tym, że lubimy to robić w sieci, pisałam ostatnio – jeśli nie czytaliście zapraszam TU. Dziś chcę poruszyć temat tego, co dzieje się w firmach i jak to u kogoś innego trawa zawsze jest trochę bardziej zielona.

Pracodawcy oferują sporo

Jeśli czytacie bloga i obserwujecie moje poczynania, doskonale wiecie, że interesuję się employer brandingiem i tym, co robią pracodawcy, aby odpowiedzieć na potrzeby swoich pracowników. Temat jest oczywiście bardzo ciekawy, a dla mnie coraz bardziej zaskakujące jest to, ile uwagi, czasu i pieniędzy poświęcają firmy, aby ułatwić życie swoim pracownikom. Jedno małe wtrącenie – wiem, że na rynku są firmy, które nie dbają o EB, jednak w dzisiejszym artykule skupiam się na tych, które robią naprawdę sporo, aby ułatwić życie swoim pracobiorcom. Pracuję już sporo ponad dziesięć lat i absolutnie niesamowite jest dla mnie to, jak wiele się w tym czasie zmieniło. Kiedy zaczynałam swoją drogę zawodową, luksusem była umowa o pracę, a benefity pozapłacowe ograniczały się do bonów okolicznościowych. Dziś pracodawcy w standardzie oferują opiekę medyczną, pakiet ubezpieczeniowy, sportowy, imprezy, dofinansowania, dbają o kondycję i zdrowie swojej załogi. Oczywiście nie robią tego bezinteresownie, bo to im się zwyczajnie opłaca. Zdrowy, zadowolony i zaopiekowany pracownik to inwestycja na lata. Tylko czy Ci pracownicy rzeczywiście są tacy zadowoleni? Czy doceniają to, co robią pracodawcy? Coraz częściej słyszę od moich klientów pytanie: Ula, co zrobić, żeby nasi ludzie dostrzegli to, co dla nich robimy? Oni w ogóle nie doceniają naszego wysiłku! Oferujemy im coś, to narzekają, a przecież my to robimy dla nich.

Pracownicy tego nie doceniają

Wierzcie mi lub nie, ale firmy, z którymi pracuję odwalają kawał dobrej roboty. Pytają, badają, interesują się tym, czego potrzebują ich pracownicy. Odpowiadają na ich potrzeby, tworzą programy wellbeingowe, wspierają nie tylko w pracy, ale też ułatwiają codzienne życie. Nie chcę wymieniać nazw tych firm, bo nie o to chodzi, ale wierzcie mi, że są to naprawdę dobrzy pracodawcy. I jaki jest efekt? Pracownicy wciąż narzekają. Narzekają i narzekają, bo przecież zawsze może być lepiej. Jeśli to narzekanie nie prowadzi do psucia się atmosfery wewnątrz firmy, warto porozmawiać z narzekaczami. Uświadomić, pokazać, ale też niekiedy otwarcie mówić o tym, że życie zawodowe nie ogranicza się do danej firmy. Można poszukać spełnienia w innej, która będzie lepiej odpowiadała na potrzeby danej osoby. Sytuacja jest zgoła odmienna, gdy narzekanie poszło za daleko i spowodowało zepsucie klimatu w organizacji. Nie bez powodu o tym piszę, bo jest to case, który spotkałam niedawno u swojego klienta. Fajna organizacja, nie za duża, a jednak z ogromem benefitów i fajnego, otwartego podejścia do pracownika. Nawet trochę zdziwiło mnie, że niewielka organizacja może pozwolić sobie na tak rozbudowane działania w stosunku do załogi. Czy ten pracodawca osiągnął swój cel? Sprawił, że ludzie są zadowoleni i chętnie przychodzą w poniedziałek do pracy? W tym wypadku niestety nie, bo ludzie nie tylko uznali, że wszystko im się należy, ale też zaczęli wymuszać grupowo na pracodawcy określone zachowania. Stworzyli front przeciwko pracodawcy wiedząc, że jako załoga mogą osiągnąć więcej. Sporo czasu zajęło wspomnianemu pracodawcy zorientowanie się, że nie tędy droga oraz podjęcie konkretnych kroków.

Jak to zmienić?

Czy jest coś, co my HR-owcy możemy zrobić, aby ustrzec się przed podobnymi sytuacjami? Jak sprawić, aby ludzie czuli się dobrze i doceniali nasze działania? Nie ma jednej prostej rady, ale jest kilka rzeczy, o które powinniśmy zadbać.

Po pierwsze – pytaj pracowników o ich potrzeby! Nie ma chyba nic bardziej irytującego niż sytuacja, w której to ktoś inny wie lepiej, czego potrzebujemy. Pracownicy są skarbnicą wiedzy, wykorzystajmy to pytając jak najczęściej o ich potrzeby – w ankietach, na spotkaniach, w rozmowach 1:1.

Po drugie – angażuj ich w zmiany! To doskonały sposób na to, aby zyskać przychylność pracowników. Jeśli nasi ludzie są słuchani, a dodatkowo mogą brać czynny udział w zmianach, których oczekują, stają się naturalnymi ambasadorami. Nie tylko nie będą narzekać, ale też wyrażą swoją pozytywną opinię wśród innych.

Po trzecie – miej otwartość na zmiany! To, że raz udało się wypracować fajne rozwiązanie wcale nie oznacza, że będzie ono dobre na całe życie. Weryfikuj czy aktualne udogodnienia są odpowiednie, a może warto coś zmienić, przeorganizować?

Po czwarte – komunikuj! Wielokrotnie w swoich wypowiedziach powtarzam, że my HR-owcy powinniśmy pójść na korepetycje do działu marketingu. Nie wystarczy wdrożyć zmiany, trzeba ją jeszcze odpowiednio zakomunikować. Ludzie muszą mieć świadomość tego, co oferuje pracodawca, u którego spędzają mnóstwo swojego czasu. Nie wystarczy raz zakomunikować wprowadzonych ulepszeń, w krew powinna nam wejść bieżąca komunikacja.

Dopisał(a)byś coś jeszcze do tej listy?

Udostępnij:
Ula Zając-Pałdyna
Autor wpisu: Ula Zając-Pałdyna
Założycielka HR na obcasach, właścicielka agencji doradztwa personalnego, prawniczka pisząca doktorat z zarządzania.