Kilka dni temu jedna z moich czytelniczek wysłała mi maila z zapytaniem, skąd biorę w sobie pewność siebie, co pozwala mi nie wątpić w moje umiejętności. Zbiegło się to w czasie z rozmową z moją przyjaciółką, podczas której oznajmiłam, że mam dość wysokie poczucie własnej wartości. Brzmi nieskromnie, prawda? Chcę Ci dziś opowiedzieć, jak to było i jest z tą moją pewnością siebie, być może wyciągniesz z moich doświadczeń coś dla siebie.

Trudne dobrego początki

Muszę przyznać, że początki mojej pewności siebie nie były łatwe. Jako czwarte dziecko swoich rodziców nie miałam dobrej pozycji startowej. Trójka starszego rodzeństwa w bardzo podobnym wieku, która jednak wciąż uważała mnie za najmłodszą i mówiąc delikatnie najmniej wiedzącą i umiejącą osobę w rodzinie. Byłam też dość niska, więc na przykład gra w gumę z moimi długonogimi siostrami była raczej walką o przetrwanie aniżeli możliwością udowodnienia swoich umiejętności 😉 I tak upływało mi dzieciństwo na ciągłym słuchaniu, że jestem najmłodsza i mogę najmniej. Niestety nie wpływało to dobrze na moją samoocenę oraz poczucie pewności siebie. Kiedy skończyłam liceum bardzo szybko przeprowadziłam się do Warszawy i rozpoczęłam samodzielne życie. W swojej pierwszej pracy trafiłam na szefa, który potrafił do mnie podejść i bez ogródek powiedzieć, że beznadziejnie wyglądam albo coś kompletnie źle robię. Kilka lat zajęło mi znalezienie pracodawcy, który nie tylko mnie szanował, ale też doceniał moje umiejętności. Patrząc na swoich kolegów i koleżanki, którzy awansowali oraz rozwijali się dostrzegałam, że ja też tak mogę. Z upływem czasu moja ścieżka zawodowa przebiegała dokładnie tak, jak ją sobie planowałam, co dawało mi poczucie satysfakcji i coraz większe poczucie własnej wartości. Dodatkowo mnie osobiście bardzo motywują trudne i ambitne zadania. Chętnie się ich podejmuję wizualizując sobie po drodze jak będzie wyglądało osiągnięcie celu. Pomaga mi to szczególnie wtedy, gdy realizacja moich zamierzeń jest rozłożona w czasie. Tak również było podczas pisania książki. Kiedy siedziałam sama w nocy i miałam ochotę rzucić komputer w kąt, myślałam o tym, co będę czuła trzymając swoją książkę w ręku. I tym sposobem z większym zapałem wracałam do pisania.

Moment zwrotny?

Myślę, że nie było jakiegoś momentu zwrotnego w moim poczuciu pewności siebie, ale suma małych sukcesów, pojedyncze udane projekty, słowa wsparcia czy uznania sprawiły, że uwierzyłam w swoje możliwości. Pracując w zawodzie czułam, że chcę się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem. Nawet nie marzyłam o występowaniu podczas konferencji, wywiadach w czasopismach czy telewizji. Założyłam więc bloga, który miał być platformą do dzielenia się wiedzą. Z wielkim stresem ogłaszałam publicznie, że mój blog właśnie wystartował, bo nie do końca wiedziałam, czy będę w tym obszarze rzeczywiście kompetentna. Dostałam wtedy mnóstwo słów wsparcia, które upewniły mnie w tym, że dobrze robię i dały mi niesamowitego kopa do działania. Podczas mojego blogowania otrzymałam mnóstwo propozycji współpracy, zaproszeń do udzielania wywiadów, webinarów, udziału w prestiżowych konferencjach czy nawet kampaniach reklamowych. Pracowałam, pisałam, rozpoczęłam studia doktoranckie, w międzyczasie pojawiły się moje dzieci. Mimo tego wielokrotnie słyszałam, nawet wśród moich bliskich, że blogowanie to nie praca, że zapewne żyję na garnuszku męża i tracę czas na siedzenie w internecie. Na szczęście byłam już w takim momencie swojego życia, że te słowa nawet mnie nie raniły, a dawały kopa do działania. Zresztą do dziś słyszę gdzieś z oddali słowa krytyki, które działają na mnie motywująco. Gdybym ich słuchała, zapewne nie odważyłabym się aplikować na studia doktoranckie, nie napisałabym książki, nie byłabym w tym miejscu, gdzie jestem. Wiem, że kwestia ludzi, którzy nas otaczają jest szalenie istotna w kształtowaniu poczucia wartości i pewności siebie. Nie wyssałam poczucia wartości z mlekiem matki, ale widziałam mnóstwo osób, które mając mniejsze doświadczenie czy wiedzę nie obawiały się nią dzielić. Dlaczego więc ja miałabym się czegokolwiek obawiać? Przy okazji nauczyłam się tego, że nigdy wszystkich nie zadowolę i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie mnie negatywnie oceniał. Dlatego też odsunęłam od siebie osoby, które podcinały mi skrzydła, a tym, których nie sposób odsunąć nie mówię o swoich planach i celach.

Gdybym miała powiedzieć, z czego wynika moje poczucie pewności siebie w tym co robię, zapewne powiedziałabym, że czas na to wpłynął. Bo dał mi możliwość pracy z różnymi, często niesamowicie inspirującymi ludźmi. Doświadczyłam też takich współprac, które nie do końca mi pasowały oraz spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy zupełnie nie liczyli się z moim zdaniem. Tylko, że na koniec dnia to ja mam mieć poczucie spełnienia i dobrze wykonanej roboty. To ja mam czuć pewność, że to co robię jest tym, co mi odpowiada. To ja mam mieć poczucie komfortu występując na tej, czy innej konferencji. A jeśli nie czuję się pewnie w jakimś obszarze, nie podejmuję się proponowanego zadania. 

Jeśli więc borykasz się z problemem pewności siebie, obawiasz się, jak zostaną odebrane Twoje umiejętności czy wiedza, zacznij od małych kroków, tak, jak ja to zrobiłam. Spróbuj sprawdzić się w obszarze, w którym albo Ty czujesz się dość komfortowo, albo wiesz, że inni doceniają Twoje umiejętności. Dzięki temu pójdziesz krok do przodu, będziesz pewny/ pewna swoich umiejętności w obszarze, który już został sprawdzony. A przecież te małe sukcesy są niesamowitą motywacją do osiągania kolejnych celów.

Mam nadzieję, że dzisiejszym artykułem dodałam Ci ciut pewności siebie 🙂 Sama w swoim otoczeniu staram się motywować innych do działania i doceniać nawet małe osiągnięcia. Wiem bowiem, jak sama wiele skorzystałam na dobrym słowie innych.

Udostępnij:
Ula Zając-Pałdyna
Autor wpisu: Ula Zając-Pałdyna
Założycielka HR na obcasach, właścicielka agencji doradztwa personalnego, prawniczka pisząca doktorat z zarządzania.