Ostatni weekend spędziłam w Łodzi na konferencji See Bloggers. Zmotywowałam się do tego, aby trochę do Was pogadać na Insta Stories, czego efektem była spora ilość pytań moich czytelników, ale też znajomych o to, czy warto wybrać się na See Bloggers. W tym wpisie wyjaśnię kiedy warto, a kiedy nie warto pojawić się na tego typu evencie, postaram się też dorzucić rady od siebie.

Czy to wydarzenie dla mnie?

Zacznijmy od tego, że ja sama, kiedy pierwszy raz przeczytałam o See Bloggers, zastanawiałam się czy jest to wydarzenie odpowiednie dla mnie. Nie oszukujmy się – jestem HR-owcem, a blog jest po prostu formą wyrażania moich HR-owych myśli. W swoich aktywnościach skupiałam się zawsze na eventach kierowanych do HR-u albo konferencjach stricte naukowych. Kiedy jednak natrafiłam na wzmiankę na FB o See Bloggers postanowiłam spróbować swoich sił w rejestracji. Być może tego nie wiecie, ale jest to wydarzenie bezpłatne, które odbywa się od jakiegoś czasu w Łodzi. Na event obowiązuje rejestracja oraz konieczność umotywowania chęci udziału w wydarzeniu. Po jakimś czasie następuje ocena zgłoszeń przez organizatorów, którzy wybierają finalną listę uczestników, w liczbie aż 2500 osób. Mi udało się dostać, więc uznałam to za dobrą monetę i wpisałam sobie datę konferencji na sztywno do kalendarza.

Największy festiwal dla twórców internetowych w Polsce

See Bloggers Łódź określa się jako największy festiwal dla twórców internetowych w Polsce. Do udziału może się więc zgłosić każdy, kto jest aktywny w internecie – prowadzi kanał na Facebooku, Instagramie, Snapchacie, TikTok, bloga czy YouTube’a. Ostatni weekend zgromadził więc influencerów z całej Polski, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami, opiniami oraz po prostu spędzali czas na rozmowach w kuluarach. Co istotne, agenda wydarzenia obfitowała w prelekcje na scenie głównej ze znanymi gwiazdami, celebrytami, dziennikarzami, wokalistami, prezenterami, aktorami i ludźmi, którzy są aktywni medialnie. Obok tego odbywały się warsztaty i prelekcje merytoryczne, tak bym je nazwała 😉 Można było więc udać się na warsztat z robienia zdjęć, praw autorskich w internecie, statystyk czy tworzenia filmów na YouTube. To tyle, jeśli chodzi o opis wydarzenia – trochę się rozpisałam, ale chciałam przedstawić kontekst. Teraz będzie już tylko moja subiektywna ocena See Bloggers.

Merytoryka ponad wszystko

Przyznam szczerze, że na See Bloggers pojechałam po merytorykę. Agendę niestety, jako uczestnicy, otrzymaliśmy już po zakończonej rejestracji oraz informacji o zakwalifikowaniu się do udziału w evencie. I oceniam to słabo, bo, w mojej ocenie, o tym, czy chcę uczestniczyć w danym wydarzeniu decyduje właśnie agenda, prelegenci. Oczywiście przewertowałam ją wzdłuż i wszerz. Nie udało mi się zapisać na najbardziej wartościowe, moim zdaniem, warsztaty (obowiązywała rejestracja internetowa, podczas której te 2,5 k uczestników rejestrowało się w tym samym czasie na wybrane warsztaty). Mimo tego postanowiłam jak najwięcej wyciągnąć od twórców, których najbardziej cenię w sieci. Jak się również okazało w praktyce rejestracja na warsztaty i prelekcje to jedno, a liczba osób, która mieściła się w salach to drugie. Udałam się więc podczas See Bloggers do Asi Banaszewskiej, która jest moim nr jeden jeśli chodzi o instagram, wcisnęłam się też na prelekcję Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu), która świetnie sprzedaje swoje produkty w sieci. Wzięłam udział w prelekcji Wojtka Wawrzaka z Prakreacja.pl, który w przystępny sposób opowiedział o prawach autorskich w internecie. Dostałam się też rzutem na taśmę na warsztaty z robienia zdjęć i kompozycji w fotografii. I żeby być tak zupełnie szczerym to, jeśli chodzi o merytorykę, konferencja mogłaby się dla mnie zakończyć. Oczywiście miło było posłuchać Ani Lewandowskiej, która dla mnie osobiście jest motywującą do dbania o siebie osobą, czy pójść na przegenialny koncert Natalii Kukulskiej. Jednak ja osobiście nie przyjechałam po to, aby słuchać prezenterów, dziennikarzy, aktorów czy wokalistów, a odniosłam wrażenie, że właśnie głośne nazwiska miały przyciągnąć uczestników. Wyobraźcie sobie więc konferencję, podczas której chciałam jak najwięcej wyciągnąć o prowadzeniu bloga, profili w social mediach, a sytuacja wyglądała tak, że wokół czaili się fotografowie, którzy robili zdjęcia gwiazdom, ludzie, którzy chcieli zdobyć autograf znanej osoby. Kończąc swój udział w konferencji miałam wrażenie, że merytorycznych warsztatów wcale nie było tak dużo, a część interesujących prelekcji pokrywała się w czasie. W kontrze było mnóstwo paneli dyskusyjnych i prelekcji znanych ludzi. Gdyby nie to, że udało mi się wcisnąć na warsztaty „na gapę” wróciłabym z See Bloggers rozczarowana.

Organizacja to klucz..

.. do udanego eventu. A muszę przyznać, że w przypadku See Bloggers trochę kulała. Samo miejsce wydarzenia nie było łatwe – sale mocno rozproszone w dość sporym budynku, do jednych z nich trzeba było dojechać windą, do innych zjechać schodami, a do jeszcze innych pójść na piechotę. Myślę jednak, że byłoby to do ogarnięcia, gdyby osoby odpowiedzialne za organizację wiedziały chociaż gdzie rozlokowane są poszczególne strefy i sale. Byłam jedną z wielu osób, które same rozpracowały logistykę, pomimo zadawanych pytań do wolontariuszy obecnych na każdym kroku. Załączona do pakietu startowego mapka też nie pomagała, nawet osobom organizującym. Tak więc kwestia wiedzy wolontariuszy bardzo na minus, choć w mojej ocenie była to rzecz na 100% do ogarnięcia. Wystarczyło przecież przejść przed wydarzeniem z wolontariuszami do każdej strefy, każdej sali i zaznajomić ich z podstawowymi informacjami. Zdaję sobie sprawę z tego, że ogarnięcie tak dużej liczby osób nie jest łatwe, ale wiem też, że tegoroczna edycja See Bloggers nie była pierwszą, a komfort uczestników powinien być postawiony na pierwszym miejscu. Bardzo na plus oceniam to, że twórcy konferencji stworzyli aplikację z agendą online, informacjami o prelegentach i uczestnikach. Było to spore ułatwienie w poruszaniu się po poszczególnych punktach agendy.

Trochę się rozpisałam, ale chciałam przedstawić swój punkt widzenia o See Bloggers. Czy warto pojawić się na wydarzeniu? To zależy, jakie są nasze oczekiwania. Czy ja, gdybym miała ponownie decydować o swoim udziale pojechałabym do Łodzi? Zapewne tak, al. Czy pojadę za rok? Nie mam pojęcia, chyba musiałoby się pojawić coś nowego, co przyciągnęłoby mnie ponownie.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, dajcie znać! Chętnie na nie odpowiem 🙂

A poniżej załączam krótką fotorelację.

Udostępnij:
Ula Zając-Pałdyna
Autor wpisu: Ula Zając-Pałdyna
Założycielka HR na obcasach, właścicielka agencji doradztwa personalnego, prawniczka pisząca doktorat z zarządzania.