• Jestem dumna, a Ty?

    Niedawno miałam urodziny. Niby nic takiego, czas płynie, czasami szkoda, że nie da się go zatrzymać. Dla mnie jednak nie Gwiazdka, ale właśnie urodziny są momentem kiedy podsumowuję sobie poprzedni rok – co zrobiłam, czego nie udało mi się osiągnąć i jak czuję się w związku z upływającym czasem.

    Szklanka zawsze do połowy pusta

    Są ludzie, którzy odczuwają satysfakcję z wykonanego zadania, nawet jeśli nie zrealizują go w stu procentach. Skupiają się na pozytywach, szukają dobrych stron niezrealizowanych projektów. Ja nigdy do nich nie należałam, dla mnie zawsze przysłowiowa szklanka była do połowy pusta. Kiedy wykonałam jakieś zadanie w całości, zastanawiałam się co mogłabym zrobić lepiej i dlaczego nie przekroczyłam normy. Najlepszym przykładem była moja rekrutacja na studia doktoranckie. Założyłam, że nie dostanę się na studia dzienne, więc postanowiłam zdawać na studia w trybie zaocznym. W miarę szybko znalazłam cenioną promotorkę, która chciała ze mną współpracować i w rozmowie zapytała o tryb studiów, na które zamierzam aplikować. Grzecznie odpowiedziałam, ale moja rozmówczyni dość sprawnie namówiła mnie na spróbowanie swoich sił w rekrutacji na studia dzienne. Nie miałam nic do stracenia, zawsze mogłam po nieudanej rekrutacji iść na studia zaoczne. Potraktowałam samą rekrutację jak projekt, zrobiłam wszystko, żeby się udało i wkrótce okazało się, że marzenie, o które nawet bałam się zawalczyć, spełniło się – dostałam się na wymarzony doktorat. Moja radość trwała jednak bardzo krótko – owszem, dostałam się, ale na kilkanaście osób, które zostały przyjęte, byłam prawie na końcu stawki. I znów szklanka okazała się być do połowy pusta..

    Trzymaj język za zębami

    Kiedy ma się podobne podejście do mojego, ciężko jest się cieszyć z sukcesów, bo zawsze mogłoby być lepiej. A jednak! Ostatnie urodziny były pierwszym momentem, kiedy z pełną odpowiedzialnością powiedziałam sobie: jest dobrze! Pierwszy raz od dawna mogłam przybić sobie piątkę i być zadowolona z tego co udało mi się osiągnąć. Jak to się stało? Złożyło się na to na pewno kilka rzeczy, ale jest jedna, którą chciałam się z Tobą podzielić, Drogi Czytelniku. A mianowicie wzięłam sobie do serca pewną radę, którą (nie do końca pamiętam), ale chyba gdzieś przeczytałam lub usłyszałam. Brzmiała ona mniej więcej tak – otaczaj się ludźmi, którzy mogą Cię wesprzeć w realizacji Twojego celu, a tym, którzy mogą Cię blokować, po prostu nie mów o swoich planach. I ta jedna prosta, na pozór, wskazówka okazała się dla mnie zbawienna. Doskonale wiedziałam kto wspiera mnie w realizacji moich celów, a kto patrzy na nie z przymrużeniem oka. Było bowiem w moim życiu kilka rzeczy, za które się nie zabrałam, bo usłyszałam od kilku osób, że nie mają szansy powodzenia. Postanowiłam więc zacząć „trzymać język za zębami”, co w moim przypadku nie jest takie proste, bo lubię sobie pogadać. Trzymałam się jednak swojego planu i dość naturalnie wyselekcjonował się  krąg osób, które sprzyjają moim pomysłom i dzielą się swoimi konstruktywnymi opiniami. Dzięki temu prostemu zabiegowi i mojej determinacji dostałam się na wymarzone studia, znalazłam pracę, w której się nie spalam, w zasadzie ona sama mnie znalazła. Założyłam bloga, który jest trochę takim moim dzieckiem, i którego prowadzenie daje mi niesamowitą frajdę. Nabrałam pewności siebie, bo nie ograniczają mnie osoby, które z założenia lubią narzekać lub widzą świat w szarych barwach. Dziś wiem, że tylko ode mnie zależy powodzenie moich zamierzeń, a gdy mam jakieś wątpliwości dzwonię do osoby, od której zawsze dostanę dobre słowo i kopniaka do działania.

    W dniu urodzin spojrzałam w lustro i pierwszy raz stwierdziłam, że jestem z siebie dumna. Tak po prostu. Mimo, że szklanka chyba zawsze pozostanie dla mnie do połowy pusta, to jednak nabrało to trochę innego znaczenia.

    P.s. Zdjęcie, które widzisz w poście pochodzi z Runmageddonu, który miałam wielką przyjemność zaliczyć kilka dni temu. Parę lat temu chyba nie zdecydowałabym się na wzięcie w nim udziału, dziś wiem, że wszystko jest w zasięgu, liczy się tylko nastawienie.

    Bo jak Ty nie dasz rady, to kto?

    Serdeczności!

    Post Tagged with , ,

2 komentarzeso far.

  1. Karolina napisał(a):

    Gratulacje z ukończenia Runmageddonu!!! mi brakuje motywacji, żeby po ciąży wziąć się za aktywność fizyczną i spróbować wyjść na zwykły nudny bieg na 5km, więc taki wpis wraz z dowodem jest niezwykle pomocny 🙂

    • Urszula napisał(a):

      Karolina, dziękuję!

      Trzymam kciuki za Twoją motywację, a jak Ci jej zabraknie, napisz 😉 Z przyjemnością dam Ci kopniaka do działania!

      Ula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *